Brama Floriańska

k01

„Zaledwie słoneczko niebiańskie swe oko przemyło marcowym po zimie zefirkiem, a już się zaczęło kuszenie turysty, przy Bramie Floriańskiej, w galerii pod chmurką…”

Brama Floriańska w dzisiejszych czasach, to miejsce na pokaz krakowskiej sztuki. Przy bramie, na murach wiszą obrazy krakowskich malarzy, które można zakupić za mniejszą, lub większą cenę. Piękne są te obrazy. I niepowtarzalne. Nie tylko turyści się nimi zachwycają. Także mieszkańcy cenią sobie ten przywilej. Nie brakuje tu martwej natury, portretów, obrazów z końmi, czy choćby zwykłej panoramy miasta. Obrazy na murach, przy Bramie Floriańskiej tworzą swoisty klimat naszej epoki, oraz klimat samego miasta.

Ale nie zawsze tak było

„Jak Długosz wieku dwudziestego, spisywał księgę pieśni gorącego serca, zwoływał na konklawe swoich wieszczów, aż przez Floriańską roztańczony tłum, wzrastał w mury dziejów…” – pisze poeta. Te „mury dziejów” – to m.in. właśnie Brama Floriańska z umieszczonym w niej ołtarzykiem z cudownym obrazem Matki Boskiej Piaskowej, oraz znajdującą się nad wejściem płaskorzeźbą św. Floriana – patrona strażaków. Św. Florian według legendy ocalił płonąca wioskę jednym wiadrem wody.

Brama Floriańska

Średniowieczna brama z basztą – nazwana Bramą Floriańską, stanowiła kiedyś element obronny Krakowa. Zbudowana pod koniec XIII wieku, strzegła wejścia do miasta. To właśnie tu zaczynała się Droga Królewska na Wawel. Droga ta prowadziła również do Kleparza, obok kościoła św. Floriana. Na początku XIX wieku chciano zburzyć bramę wraz z murami obronnymi. Sprzeciwił się temu krakowski profesor Feliks Radwański. Jego argumentacja była fascynująca. Powiedział on, że: …” wiatr bezbożnie będzie podwiewać spódnice paniom, matkom i żonom…”. Nikt nie mógł się oprzeć temu twierdzeniu, więc zachowano część murów, Bramę Floriańską, oraz Barbakan. Trzeba przyznać, że zburzenie tych dzieł architektury krakowskiej, byłoby prawdziwym barbarzyństwem.

Chwała więc panu profesorowi za tak mocny sprzeciw i argumentację

Niestety, pod koniec tego samego wieku, znów czarne chmury zawisły nad Brama Floriańską. Znowuż planowano ją zburzyć. Jednak tym razem uratował ten piękny, krakowski zabytek sam książę Władysław Czartoryski. Postanowił mianowicie utworzyć w baszcie nad bramą rodową kaplicę Czartoryskich. Brama znów została uratowana. Nie na długo. Na początku XX wieku planowano ją rozebrać z powodu uruchomienia w mieście tramwaju elektrycznego, którego linia miała biec właśnie przez bramę. Dobrze, że tramwaj się w niej nie zmieścił, a sama brama ocalała. Pogłębiono ją tylko i XX – wieczny wynalazek mógł spokojnie przez nią przejechać.

Brama ma niecałe 35 metrów i składa się z wielu ciekawych elementów

Posiada barokowy dach ufundowany w połowie XVII wieku przez krakowskiego rajcę, Jana Zaleskiego. Nad wejściem (od strony miasta) widnieje płaskorzeźba św. Floriana. Z drugiej zaś strony umieszczono Orła Piastowskiego, według projektu Jana Matejki. Warto odwiedzić to miejsce i zanim zachwycimy się okoliczną sztuką w postaci obrazów, zatrzymajmy się na chwilę i poczujmy powiew prawdziwej historii.