W Krakowie także padają konie dorożkarskie

krakow

Nie tylko na Podhalu dochodzi do tych skandalicznych sytuacji, gdzie zwierzęta pociągowe są traktowane jak maszyny do zarabiania pieniędzy, a jak już nie mają siły – są usypiane, lub co gorsza – padają ze zmęczenia w zaprzęgu. To nie najlepiej świadczy o samych krakowianach. Wielu ludzi na świecie nazywa nas „centusiami”, a dorożkarze tylko to potwierdzają. Tym razem, w zaprzęgu upadł koń, który wraz ze swoim „bratem w biedzie” ciągnął dorożkę obok Wawelu. Przechodnie chcieli pomóc, ktoś wezwał nawet straż miejską. Niestety – nikt nie wezwał weterynarza. Koń po chwili wstał (pewnie odpowiednio zachęcony do tego przez właściciela), po czym… powrócił na trasę! Ludzie byli wstrząśnięci, ale właściciel zwierząt powiedział, że koń się „potknął i nic mu się nie stało więc pracuje dalej”. Sprawę zgłoszono do Straży Miejskiej, która oczywiście podjechała na Rynek Główny, aby dopytać o zdrowie zwierzaka. Oczywiście uwierzyli „koniarzowi” i… dali spokój. Skoro koń stoi – to może i chodzić i ciągnąć. Agnieszka Wypych z KSOZ przypomina, że takie wypadki już się zdarzały, a zwierzęta były potem usypiane – jako nie nadające się do niczego, więc może na mięso się nadadzą. Szacunek do zwierząt jest podstawą ludzkiej godności. Jeśli nie ma pierwszego, na pewno też nie ma drugiego. KSOZ zawiadomiło prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa zgodnie z ustawą o ochronie zwierząt. Miejmy nadzieję, że tym razem prokuratura stanie na wysokości zadania.

Zdjęcie: https://news.krakow.pl/