Narkotykowy biznes wciąż się kręci

krakow

Handel narkotykami – to wciąż intratny biznes. I to raczej nie dlatego, że wciąż istnieje na nie popyt, ale dlatego, że tzw. zakazany owoc lepiej smakuje. Każde pokolenie ma takie zakazane owoce podczas swego dorastania. Jeśli skosztuje takiego „owocu”, może on z nim pozostać do końca jego życia, tym samym czyniąc z niego niewolnika – klienta, który odda wszystko, byle ten „owoc” mieć choć jeszcze jeden raz. Staje się takim Gollumem z „Władcy Pierścieni”, który nie widzi nic wokół siebie, tylko przeklęty pierścień i odda za niego życie, byle go mieć i się nim upajać. Dilerzy narkotyków o tym wiedzą i na tym zarabiają – często do końca życia takiego „Golluma”. Dlatego policja robi wszystko, aby w naszym społeczeństwie było jak najmniej „Gollumów” uważających, że nad tym całkowicie panują. Właśnie zatrzymano 31-letniego dilera, który posiadał w swoim mieszkaniu narkotyki o wartości 200 tysięcy złotych. Mężczyzna wynajmował to mieszkanie i pewnie był dobrym najemcą. Dlatego mógł łatwo się ukryć w tzw. Tolkienowskim Mordorze. Nie bez kozery zwracamy uwagę na to porównanie. Dla ludzi uzależnionych – świat jest takim Mordorem, gdzie można jednocześnie sobie ulżyć i… zginąć. Nie uważamy, aby policja w tym wypadku była taką „Drużyną pierścienia”, jednak funkcjonariusze wykonali doskonałą robotę i być może uratowali kolejnych, przyszłych Gollumów. Aresztowany mężczyzna był już uprzednio karany. Obecnie grozi mu nawet 18 lat pozbawienia wolności i… wygodny pobyt w więzieniu na koszt podatnika – niestety.

Zdjęcie: www.lovekrakow.pl/