Czy to podpalenie?

krakow

Nowohucka tężnia miała być otwarta już w czerwcu. Służyłaby mieszkańcom i turystom nie tylko jako ciekawy obiekt, ale także jako obiekt służący zdrowiu. Niestety. Jeśli podejrzenia policji się sprawdzą, może się okazać, że było to podpalenie. Prokuratura podejrzewa, że raczej nie doszło do samozapłonu instalacji. Pożar w tężni nowohuckiej wybuchł w nocy, z soboty na niedzielę i już od razu pojawiły się podejrzenia o podpalenie.  Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie Janusz Hnatko mówi, że śledztwo będzie prowadzone pod kątem wydarzenia, grożącego życiu i mieniu osób trzecich. Co to oznacza? Przede wszystkim to, że jeśli już złapią podpalacza, może mu grozić nawet 10 lat więzienia, a nie jakieś „zawiasy”. To bardzo poważne przestępstwo i – jeśli zrobił je człowiek – miejmy nadzieję, ze zostanie przykładnie ukarany. W sieci pojawiło się mnóstwo komentarzy sugerujących, iż podpalacz powinien sam odbudować tężnię (za własne pieniądze). Na razie nie ma jednoznacznych dowodów na to, aby pożarł wybuchł z powodu podpalenia, choć śledczy mówią o śladach i dowodach znalezionych na miejscu. Muszą być one jednak poddane „dalszemu opiniowaniu kryminalistycznemu”. Cokolwiek to znaczy – będą szukać sprawcy i miejmy nadzieję, że go złapią. Na dzień dzisiejszy ważne jest to, że w pożarze nikt nie ucierpiał. Choć straty materialne są duże, jednak miasto zapowiada, że odbuduje tężnię.

www.lovekrakow.pl