Co uratowało skoczka z Prądnika?

PHOTO KRZYSZTOF KALINOWSKI
LOVEKRAKOW.PL
KRAKOW
POLICJA KRYMINALNI
2017-01-11

34 – letni mężczyzna wyskoczył z okna mieszkania na Prądniku Czerwonym. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że samo mieszkanie znajdowało się na… czwartym piętrze w bloku. Właścicielka mieszkania zgłosiła sprawę na policję zaraz po ryzykownym skoku. Po przyjeździe funkcjonariusze ustalili, że kobieta jest pod wpływem alkoholu, natomiast „skoczka” nigdzie nie ma. Śladem jaki po nim pozostał, był zniszczony samochód sąsiada, na który spadł mężczyzna. Zabrzmi to niesamowicie, ale mężczyźnie nic się nie stało. Policjanci nie znaleźli „skoczka” na miejscu, więc spisali protokół i zaczęli dzwonić po szpitalach, czy aby nie zgłosił się do nich ktoś mocno poturbowany. Należało się spodziewać, że przecież skok z czwartego piętra może skończyć się naprawdę źle. Szpitale nie miały żadnych informacji, więc policjanci zakończyli sprawę. Niedługo po tym pojechali na interwencję na oś. II Pułku Lotniczego, gdzie starszy mężczyzna wzywał ich do agresywnego i kłótliwego syna. Okazało się, że jest to „skoczek” z Czerwonego Prądnika. Można by zapytać: Co go uratowało? Dlaczego przeżył tak niebezpieczny skok? Odpowiedzi może być wiele, ale podstawową będzie zwykłe szczęście.

Zdjęcie: www.lovekrakow.pl